Nic, co można pokazać

dnia

Uderzała bezmyślnie butem o wysuszoną ziemię. Już przy pierwszym ruchu wysypała uwierający ją kamień, ale uderzała dalej. Bo nie wymyśliła jeszcze, co zrobi, kiedy wstanie. Ręce drżą, żołądek uciska sam siebie, jak związany supłem worek na emocjonalne śmieci, wzrok tkwi nieruchomo na Nikonie leżącym między udami.

Strzałów na zdjęciach nie widać. Uchwyciła za to kurz – nie trudno tu o to. Za kurzem, jak wychodzących zza kurtyny, widać ludzi i najrealniejsze przedstawienie rzeczywistości. Szturm żołnierzy, wyprowadzenie trzech terrorystów. Pacyfikacja wioski. Chciała podejść bliżej, ale broń sierżanta skutecznie zagrodziła jej drogę. Znalazła nadkruszony mur, a przy nim dwie metalowe beczki. Wdrapała się na konstrukcję i prawie natychmiast jej teleobiektyw uchwycił coś, co było realniejsze niż terroryści. Obraz nie do końca wyraźny. Zdjęcie przez szybę brudnego okna. Dwóch mężczyzn, w mundurach. Dziewczyna. Krzyczy na zdjęciach. Fuck. Cholera. Jak ona kurwa strasznie krzyczy…

Zakłada buta i nadal widzi krzyk, a może słyszy jej łzy, a może czuje jej krew. Siedzi zmasakrowana. Zmasakrowana… Nie ma prawa używać tego słowa do opisu własnego stanu. Zaczyna wątpić, czy ma prawo w ogóle źle się czuć. Ona. Bezpiecznie siedząca na ziemi w cieniu beczek, z udami okrytymi bojówkami. Nadal nie wymyśliła, co zrobi.

– Hej młoda! – słyszy z daleka znajomy głos, ale nie podnosi głowy, by spojrzeć na zbliżającą się postawną sylwetkę uzbrojoną w podobną broń, co jej – Widać tam coś? – pyta mężczyzna, głową wskazując niestabilnie wyglądające beczki – Potrzebuję coś na jedynkę, a ci kurwa nie wpuszczają do środka.

– Nie, Jim, też kiepsko. Nic nie mam.

– Nic, co można pokazać – dodaje szeptem, wstając. Wymienia kartę w aparacie i chowa wyjętą do kieszeni spodni. Rusza ciężkim krokiem, kobiecym krokiem stuleci posępnej i milczącej niezgody na nieuniknione.

– Nie czekajcie dziś na mnie, Jim.

*
Photo: Nicole Mason

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s